DTPO0110

DENTAL TRIBUNE Polish Edition Praktyka 7 Walka ze stresem w XXI w. – perspektywa dla dentystów Ros Edlin, Wielka Brytania Zapytaj przeciętnego człowieka na ulicy, czy dentyści mają stresującą pracę, a twoje pytanie z dużym prawdopodobieństwem spotka się z niedowierzaniem. Czy stres nie jest raczej udziałem przerażonego pacjenta na fotelu dentystycznym, a nie dobrze zarabiającego i spełniającego się zawodowo lekarza? Taka opinia może być prawdziwa w odniesieniu do mniejszości dentystów, a dla większości jest całkowicie mylną oceną dzisiejszej stomatologii. Prawdą jest to, że stomatologia jest uważana za jeden z najbardziej stresujących zawodów z zakresu ochrony zdrowia. Ostatnie badanie H.L. Myers i L.B. Myers przeprowadzone przy wykorzystaniu anonimowego badania przekrojowego pośród 2.441 dentystów ogólnych w Wielkiej Brytanii wykazało, że 60% z nich zgłaszało, że są nerwowi, spięci lub przygnębieni, 58,3% odczuwa bóle głowy, 60% trudności w zasypianiu, a 48,2% czuje przemęczenie bez wyraźnej przyczyny – możliwe, że wszystkie te objawy wynikają ze stresu związanego z pracą. Dlaczego dentyści są tak podatni na stres? Nie tylko wymaga się od nich pracy skomplikowanymi metodami we wrażliwej i intymnej części ciała, w tej samej siedzącej pozycji przez długi czas, ale muszą też oni być odpowiedzialni za płynne działanie gabinetu pod kątem zarówno pracowników i pacjentów, jak też zarządzania w aspekcie finansowym. Dodać do tego można wciąż wzrastające wymagania i oczekiwania pacjentów oraz stałą świadomość tempa pracy i podążania za planem zapisów. Ponadto, muszą oni zagwarantować Stomatologicznego (American Dental Association – ADA) oraz dr Benoit Soucy – Dyrektor ds. klinicznych i naukowych Kanadyjskiego Towarzystwa Stomatologicznego (Canadian Dental Association – CDA). Więcej informacji na temat Międzynarodowego Partnerstwa ds. Rtęci UNEP oraz oficjalnego stanowiska FDI pod spotkaniu WHO-UNEP w Genewie można znaleźć na stronie internetowej FDI (www.fdiworldental.org). DT doskonałość kliniczną w oczach prawodawców. Stając w obliczu tych wszystkich czynników, nie przechodząc w większości przypadków żadnych szkoleń, np. w zakresie postępowania z ludźmi lub zarządzania finansami, nie może dziwić fakt, że wielu dentystów staje się ofiarami stresu i związanych z nim chorób, zarówno psychicznych, jak i fizycznych. Stres sam w sobie nie jest chorobą, ale wg definicji Health and Safety Executive (HSE) „niepożądaną reakcją, jaką ludzie wykazują na nadmierną presję lub inne rodzaje wymagań wobec nich postawionych”. HSE także „wyraźnie rozgranicza korzystne skutki uzasadnionego nacisku i wyzwania (które mogą być stymulujące i motywujące) od stresu związanego z pracą, który jest naturalną, ale niepokojącą reakcją na wymagania lub naciski, jakim wg odczucia danego człowieka nie jest on w stanie sprostać w ciągu określonego czasu”. Pojęcie postrzegania jest szczególnie względne dlatego, że ta sama sytuacja (np. trudny zabieg lub roszczeniowy pacjent) dla jednego dentysty może być postrzegana jako ciekawe wyzwanie, a w innym wywołuje przerażenie. Do definicji stresu odnoszą się także pojęcia kontroli i zmiany. Oczywiste jest, że funkcjonujemy najlepiej, gdy mamy pod kontrolą nasze otoczenie i gdy czu- (Fot.: DTI/Olaru Radian-Alexandru) jemy, że jesteśmy odpowiedzialni za nasze sukcesy czy niepowodzenia dzięki indywidualnym cechom – można do tego także zaliczyć odpowiedzialność za dobro zarówno pacjentów, jak i personelu. Jednakże, jak często bywa, wiele czynników osłabia to poczucie kontroli, co może skutkować stresem związanym z pracą. Ostatni NHS Dental Contract dla Wielkiej Brytanii jest najlepszym przykładem wykazania, że dentyści mają kłopoty z samokontrolą. Obrazuje on także znaczenie zaangażowania w proces zmian dla osiągnięcia jak najlepszych wyników. Nie ma wątpliwości, że wszyscy potrzebujemy napięć i wyzwań mobilizujących do działania. Mogą one prowokować do osiągania wielkich rzeczy i do pracy na najwydajniejszym poziomie, ale trzeba mieć świadomość, że stawianie sobie nierealnych celów lub oczekiwań może skutkować „regułą pogarszających się wyników”, tzn. im bardziej staramy się dążyć do tego nieosiągalnego celu, tym gorzej pracujemy. Nie chodzi tu o niedocenianie podekscytowania towarzyszącego nia stosowania rtęci przez lekarzy dentystów dopóki nie powstanie prawdziwa alternatywa dla amalgamatu, dostępna we wszystkich krajach i dla wszystkich grup społecznych. To stanowisko FDI opiera się na kilku oświadczeniach dotyczących polityki FDI. Zostało ono wspólnie dopracowane pod przewodnictwem Komisji Naukowej. FDI uważnie monitorowała działania zmierzające do regulacji wykorzystania rtęci na świecie jako członek Międzynarodowego Partnerstwa ds. Rtęci UNEP. Po AWDC FDI w 2009 r. Komisja Naukowa zaleciła stworzenie zespołu, który miał pilnować, aby w dyskusjach ENAPreprezentowane były poglądy międzynarodowej społeczności lekarzy dentystów, a także aby obiektywnie przedstawione były dane dotyczące amalgamatu stomatologicznego. Do zespołu tego należą dr Eduardo Ceccotti (CMSC), dr Peter Cooney (WDDHPC), dr Stuart Johnston (DPC), dr Derek Jones (Komisja Naukowa), prof. Masaki Kambara (Rada), dr Orlando Monteiro da Silva (Komisja Wykonawcza), dr Sarkis Sozkes (Komisja Edukacyjna) oraz dr Martin Tyas (współpracujący ekspert). Dr Johnston gościł podczas obrad WHO-UNEP w siedzibie głównej FDI w Genewie jako przedstawiciel lekarzy dentystów-praktyków i prowadził przygotowania oficjalnego stanowiska FDI. Ostatnie spotkanie WHOUNEP to część procesu, który ma na celu przygotowanie rządów poszczególnych państw do przyszłych dyskusji na temat materiałów alternatywnych dla amalgamatu. W spotkaniu brali także udział profesor David Williams – Przewodniczący Międzynarodowego Towarzystwa Badań Stomatologicznych (International Association for Dental Research – IADR), dr Daniel Meyer – zastępca przewodniczącego ds. nauki i spraw zawodowych Amerykańskiego Towarzystwa dokonaniom, ale o to, by nie lekceważyć znaków ostrzegawczych. Znaki te są jak światła sygnalizacyjne w naszym życiu. Zielony oznacza, że wszystko (lub prawie wszystko) jest w porządku: praca sprawia nam radość, gabinet dobrze prosperuje, mamy wspaniały zespół i wdzięcznych pacjentów, życie rodzinne i towarzyskie kwitnie. Potem być może sprawy zaczynają się nieco komplikować: twoja cenna asystentka odchodzi, pozostawiając po sobie dodatkową pracę dla pozostałych członków zespołu oraz zostawiając cię z poczuciem straty. Starasz się nadążyć z pracą w gabinecie i zdajesz sobie sprawę, że czujesz się bardziej niż zwykle zmęczony. Podczas pracy zauważasz, że masz kłopoty z koncentracją, stajesz się spięty i drażliwy. Sytuacja taka może trwać przez chwilę, a potem mogą do niej dołączyć się inne wydarzenia, np. skarga pacjenta lub kłopoty rodzinne. Źle sypiasz, cierpią na tym twoje relacje z członkami rodziny, a ty zaczynasz mieć poczucie, że nie dajesz rady. I tak oto „zapala ª ª AD

Bitte aktivieren Sie Javascript!
Lade ePaper...